Wywiad z Ewą Chodakowską – jaki jest jej przepis na dobry klub fitness?

Cześć kochani,

dziś przedstawiamy Wam przepis na super klub fitness… według trenerki miliona Polek i właścicielki Studia BeActive – Ewy Chodakowskiej. Zapraszamy do obejrzenia/przeczytania wywiadu, którego udzieliła nam Ewa podczas konferencji Adidas’a:)Ewa Chodakowska, trening, be active, siłownia, fitness

FiTestujemy: Ewa chciałyśmy Cię zapytać o kilka rzeczy :) My na co dzień testujemy kluby fitness….

Ewa Chodakowska: To dobrze trafiłyście, bo jesteśmy w Studio BeActive! :)

F: Dokładnie! Powiedz nam, jaki jest Twój przepis na dobry klub fitness?

Ewa: Pewnie nie zaskoczę tu nikogo. Przepis jest bardzo prosty. To taki sam przepis, jaki sprawdził się na moim fp na facebooku – bardzo bliska relacja z osobami, które do nas przychodzą. Znamy każdą osobę z imienia i z nazwiska, znamy jej historię, jesteśmy w stanie monitorować jej progress. To jest relacja, na którą oczywiście trzeba sobie zapracować, bo osoby, które tu przychodzą muszą czuć się super bezpiecznie, muszą darzyć nas zaufaniem, muszą czuć, że są w rękach najlepszych specjalistów, ekspertów. I to się sprawdza. Są osoby, które tutaj wracają, bo czują się trochę jak u siebie w domu.

Ja nie chcę, żeby to zabrzmiało jakoś dziwacznie, bo można temu miejscu przypisać jakąś metkę np. metkę „sekty”. Co jest kompletną bzdurą. Dziewczyny tutaj przychodzą i czują się świetnie w swoim towarzystwie i przychodzi bardzo szeroki zakres, jeśli chodzi o wachlarz różnorodności kobiet. Przychodzą dziewczyny, które są studentkami, które, nie ukrywam, muszą się trochę nagimnastykować, żeby uzbierać na karnet, ale przychodzą też dziewczyny, które prowadzą swoje interesy. Także te, które są niezależne, dużo podróżują, które mogą sobie pozwolić na najlepsze kluby w Warszawie i przychodzą też tutaj. Tu jest taka atmosfera, że jesteśmy wszyscy sobie równi, nie obcinamy się od góry do dołu.

Bardzo ważną osobą na sali treningowej jest trener, który nam daje dużo motywacji, wspiera nas w trakcie treningu. Nasi trenerzy mówią do podopiecznych po imieniu, co jest bardzo ważne. To jest taka przyjacielska atmosfera, gdzie wchodzisz z przekonaniem, że dasz radę i wychodzisz z czystą satysfakcją, z koktajlem endorfin: serotonina, dopamina, adrenalina. Wszystko to się dzieje! Z jęzorem na brodzie, ale też z wielkim rogalem na twarzy. I myślę, że to jest najprostsza, fajna recepta, jeśli chodzi o dobre prosperowanie klubu fitness. Właśnie relacja z ludźmi. Przekonanie, że jesteśmy tutaj dla nich, a nie one dla nas i naprawdę swoje klientki traktujemy tak, jak sami chcielibyśmy być traktowani.

F: Czyli najważniejsza atmosfera?!

Ewa: Atmosfera i podejście – kontakt z osobą, która przychodzi i chce coś zmienić w swoim życiu. Pamiętajmy, że do takich miejsc przychodzą osoby, które może nigdy wcześniej nie ćwiczyły i są mega zestresowane przed wejściem na salę fitness i wtedy to podejście i przełamanie tych lodów, poklepanie po ramieniu, przedstawienie się z imienia jest ważne. Dla nich wizyta w takim miejscu to jest przełamanie pierwszych lodów i wielkich strachów, obaw, walka ze swoimi słabościami i kompleksami, dlatego ja na samym początku chylę czoła, że są tutaj i gratuluję im już na wejściu.

F: A powiedz nam Ewa widziałaś jakieś znaczące różnice między klubami w Polsce, a klubami w Grecji?

Ewa: Powiem szczerze, że ta granica i różnica zaczyna się gdzieś zatracać, bo coraz więcej jest klubów w Polsce na wysokim poziomie, coraz lepszy jest standard usług, więc wszystko idzie w dobrym kierunku. Kluby są coraz bardziej popularne. Wyjście do klubu jest coraz bardziej popularne. Dziewczyny, które trenują ze mną, a jest ich miliony, mają takie poczucie „ok! Teraz mogę wyjść do klubu, bo teraz już wiem, jak ćwiczyć. Teraz już się dobrze czuje. Już się nie boję. Idę”. Jest, więc coraz więcej takich osób, które wychodzą z domu i zaczynają ćwiczyć w klubach fitness. I to jest fajne. I mam nadzieję, że wszystkie kluby fitness sprostają temu wyzwaniu, bo nazbierać sporą grupę osób to nie sztuka, ale zatrzymać te osoby u siebie, to już jest nie lada wyzwanie.

Ja w Warszawie wiem, że są sytuacje, że dziewczyny, które pracują z nami rok, dwa lata, czasem jak mają chęć zmiany i wypuszczają się do innego studia fitness czy do klubu, to nie mija dwa miesiące, a one są z powrotem. Mówią dlaczego, ale to już moja słodka satysfakcja :)

F: Naszym celem jest zmiana klubów fitness w całej Polsce. Chcemy, aby właściciele dbali o nie i aby dziewczyny, tam ćwiczące czuły się dobrze.

Ewa: Ja mam mnóstwo tajemnic dlaczego to studio prosperuje tak dobrze! Jest parę konkretnych rzeczy, dla których dziewczyny wracają, ale nie mogę wszystkiego zdradzać :)

F: Ewa, jeszcze szybkie pytania o Tobie! Twoja ulubiona piosenka do treningu?

Ewa: O wow! Jest ich dużo, ale podczas samotnego treningu, pewnie was zaskoczę (loki, biała bluzka), lubię słuchać Rage Against The Machine – Killing In the Name :) To jest szajba treningowa :)

F: Powiedz nam jeszcze: jakiś najśmieszniejszy hejt, który Cię rozbawił?

Ewa: Koń Rafał je owsiankę rano. To prawda jestem koniem Rafałem i wsuwam owsiankę – owies na dzień dobry. Jest jeszcze parę innych, fajnych. Osoby, na temat, których powstają memy, powinny się z tego cieszyć i doceniać fakt, że ktoś poświęcił trochę czasu, włożył mnóstwo energii, jest kreatywny i napisał coś na mój temat. Ja je zbieram i mam ich mnóstwo. Założę sobie z nimi album, może na fp :)

F: Dobry pomysł!

Ewa: Dzisiaj rozmawiałam z chłopakiem, który powiedział, że jest twórcą tego memu, gdzie są pączki ustawione i podpisane „Szybko, szybko zanim Chodakowska zobaczy!” :D Jeden z najbardziej trafionych memów w tłusty czwartek! Trzeba być kreatywnym, aby tworzyć memy! Gratuluję każdej osobie!

F: Ostatnie pytanie: Twoje turbo-wyzwanie na przyszłość?

Ewa: Myślę, że coaching. To marzenie od dawna wędrujące po mojej głowie, sercu i duszy. Chciałabym stanąć przed dużą publicznością na scenie i pokazać im, że jestem autentyczna oraz, że jestem przykładem na to, że niemożliwe nie istnieje i to nie jest żaden wymysł marketingowy. Jestem prawdziwa i osiągnęłam wszystko sama, oczywiście z grupą osób, które pracują teraz ze mną, ale same początki były bardzo trudne, ale to nie znaczy, że są nie do zrobienia. Każdy z nas ma w sobie siłę i ogromny potencjał, a naszym obowiązkiem jest korzystanie z tej siły, wydłubanie jej na powierzchnię, poeksplorowanie trochę siebie. Nie ma rzeczy niemożliwych! Życzę wszystkiego dobrego i pamiętamy, że samo się nie zrobi :)

F: Pozdrowisz Ewa czytelników FiTestujemy?

Ewa: Pozdrawiam czytelników FiTestujemy! :) Papa